Fatshaming jest skutecznym narzędziem przemocy. I dobrze się wpisuje w mechanizmy rynkowe - pisze Maria Mamczur, autorka książki "Gruba", w tekście dotyczącym fatfobii dla tygodnika "Przegląd".

Grubi nie pasują do świata pięknych, wiecznie młodych i bogatych, a jeśli nie pasują, to mogliby zniknąć! Zniknąć lub się naprawić i schudnąć. Nieprawda? Kolejny rozdmuchany problem? Gdybym w pewnym momencie życia nie zachorowała i nie nabrała wskutek tej choroby większej masy ciała, zapewne nie pomyślałabym o napisaniu książki "Gruba. Reportaż o wadze i uprzedzeniach". Wcześniej bowiem nie zdawałam sobie sprawy, że można niszczyć człowieka tylko dlatego, że jest grubszy, niż przewiduje norma. (...)

Fatfobia w kontaktach społecznych przejawia się poprzez obelgi, epitety typu: świnia, pasztet, wieloryb, kaszalot; w formie dowcipu, rubasznego żartu, zamanifestowanej spojrzeniem czy gestem niechęci. (...)

Bohaterowie mojej książki opowiadali o tym, że wstydzili się jeść publicznie, bo bali się reakcji, z którymi mieli wcześniej do czynienia - zaglądania do ich talerza, dowcipkowania, że gruby nie powinien jeść, bo ma już zapasy tłuszczu. Bali się rozebrać na plaży, bo stykali się z głośno wyrażaną nienawiścią, obrzydzeniem i zawstydzaniem. (...)

Bez względu na to, jaka jest faktyczna przyczyna otyłości, większość naszego społeczeństwa ulega stereotypom: gruby to ktoś, kto je ponad miarę, jest leniwym nieudacznikiem, skazanym na porażkę. Leży na kanapie przed telewizorem, zajada czipsy, frytki, wiadro kaszanki, popija kubłem smalcu, nie dba o siebie, jest flejtuchem. Taki człowiek nie ma szans na awans społeczny, lepszą pracę, przynależność do elity, choćby nie wiem jak do niej aspirował. Taka postawa świetnie się wpisuje w neoliberalny system, gdzie człowiek sam jest autorem sukcesu, ma pieniądze, które zapewniają prestiż i możliwości. Uwarunkowania społeczne się nie liczą. (...)

Cały tekst do przeczytania w tygodniku "Przegląd" (33/2022).

Książka dostępna w sklepie Wydawnictwa KP.